OpenWonga

Fakty i wiadomości

List otwarty wonga.com w sprawie edukacji finansowej w Polsce

Edukacja finansowa przez całe życie – mrzonka czy konieczność?

Wyedukowany klient jest dla instytucji finansowych lepszym konsumentem (i partnerem) niż niewyedukowany – dlatego warto stawiać na edukację finansową. Tylko czy ta prawda jest oczywista dla całego sektora finansowego?

Nie rodzimy się z wiedzą finansową, lecz musimy ją zdobywać w trakcie całego życia – jest ona pewnym fundamentem, dzięki któremu możemy zdobywać inne umiejętności (choćby społeczne). Świat, w którym żyjemy, ciągle się zmienia pod wpływem procesów społecznych, gospodarczych czy technologii. Także sektor finansowy i jego usługi podlegają ciągłym zmianom. Nie tylko powstają nowe produkty, ale także zmieniają się przepisy prawne, które dotyczą transakcji zawieranych na rynku finansowym. Jeśli nie chcemy popaść w kłopoty, wiedza finansowa musi być stale przez nas aktualizowana.

Można jednak spotkać się z poglądem, że edukacja finansowa jest mało efektywna. Od wielu lat podejmowane są różne inicjatywy edukacyjne na całym świecie, a mimo to cały czas konsumenci mają problemy ze swoimi finansami, popadają w tarapaty finansowe. Dzieje się tak między innymi dlatego, że tej edukacji, nawet na poziomie podstawowym, jest ciągle zbyt mało, a z drugiej strony rynek finansowy nie stoi w miejscu, ciągle się rozwija. Ale tylko pozornie edukacja finansowa nie przynosi efektów. Jeden z ekspertów korporacji VISA użył kiedyś takiego porównania - „wiedza, jak tworzyć budżet, oszczędzać i mądrze używać kredytów jest finansowym ekwiwalentem kierowania pojazdem, używania pasów bezpieczeństwa i zatrzymywania się na czerwonym świetle. Znacząco zwiększa szansę, że bezpiecznie osiągniemy cel, do którego dążymy” . To bardzo trafne wytłumaczenie. Dzięki zdobywanej wiedzy finansowej zaczynamy rozumieć, kiedy w świecie finansów należy się zatrzymać i dobrze zastanowić, zanim podejmiemy decyzję dotyczącą naszych domowych finansów… Nie można oczekiwać, że działania edukacyjne doprowadzą do idealnego stanu wiedzy społeczeństwa na tematy finansowe – tak przecież nie dzieje się w żadnej dziedzinie życia społeczno-gospodarczego, ale mogą pomóc zbliżyć się do tego celu.

Edukacja finansowa jest pożądanym kierunkiem, w którym powinniśmy zmierzać, jeśli myślimy o stabilnym i zrównoważonym rozwoju rynku finansowego i społeczeństwa (opartego na wiedzy). Jest ona także ważna dla rozwoju rynku finansowego. Tylko świadomi finansowo konsumenci są bowiem w stanie korzystać z innowacji i możliwości, jakie daje współczesny rynek usług finansowych. Bez wiedzy na temat korzyści, ale też zagrożeń, które niesie ze sobą zakup usług finansowych, konsumenci nie będą w stanie wybrać produktu najbardziej dostosowanego do ich potrzeb.

Edukacja finansowa w Polsce jest głównie rezultatem działań oddolnych i inicjatywy prywatnej. Brakuje natomiast polityki państwa w tym obszarze i działań długofalowych, które prowadziłyby do sukcesywnego podnoszenia poziomu kompetencji finansowych konsumentów. W wielu krajach należących lub aspirujących do OECD rządy opracowały i przyjęły Narodowe Strategie Edukacji Finansowej.

W 2013 r. OECD monitorując stan wprowadzania narodowych strategii edukacji finansowych zidentyfikowało 23 kraje, w których taki dokument został już opracowany i przyjęty, a także 24 kraje, w których rozpoczęły się prace (w bardzo różnym stadium) . Polska znajduje się cały czas w tej drugiej grupie. Co najmniej od dekady Ministerstwo Finansów co roku raportuje do OECD, że prace nad Narodową Strategią Edukacji Finansowej trwają, ale nie widać konkretnych efektów tych starań. Nie są znane publicznie nawet założenia czy ramy takiej strategii, które mogłyby być przedmiotem dyskusji w ramach sektora finansowego oraz konsumentów i organizacji obywatelskich.

Zauważalny mankament edukacji finansowej w Polsce to krótkotrwałość podejmowanych oddolnie działań, brak systematyczności i mały zasięg. Ma ona charakter przeważnie przypadkowy (ad hoc , jako reakcja na pewien problem, który właśnie się ujawnił) lub wycinkowy (obejmuje wybrany obszar życia społecznego lub tylko jakąś grupę społeczną lub wręcz tylko jej część). W większości przypadków są to inicjatywy prywatne o ograniczonym budżecie, a w związku z tym o ograniczonym zasięgu i czasie realizacji. Z tego powodu nie są w stanie skutecznie oddziaływać na całe społeczeństwo w długim terminie. Brakuje poważnych i długofalowych działań podnoszących kompetencje finansowe społeczeństwa jako całości lub choćby poszczególnych grup społecznych, np. osób uczących się.

Czy w interesie społecznym mieści się edukacja finansowa? Kto mógłby podejmować takie działania?

Zwykło się mówić, że najlepiej uczymy się na własnych błędach. Tylko akurat w świecie finansów nie jest to właściwe podejście, gdyż taki sposób zdobywania kompetencji finansowych jest najdroższy z możliwych i dla konsumentów często oznacza ruinę domowych finansów. Dlatego w interesie społecznym jest wypracowanie innych form zdobywania wiedzy i umiejętności z zakresu finansów osobistych. Konsumenci finansowi powinni potrafić przewidywać możliwe problemy finansowe i omijać różne pułapki. Dobrym przykładem jest sprawa Amber Gold. Dlaczego tysiące osób dało się tak łatwo nabrać? Czy problemem jest tylko brak umiejętności czytania ogłoszeń reklamowych, ofert i umów? Czy wiara w magię wysokich odsetek doprowadzi niedługo do kolejnych takich pomyłek? W świecie finansów musimy uczyć się raczej na błędach innych – wyciągać wnioski i podejmować lepsze decyzje finansowe niż ci, którzy ponieśli już straty. Tylko kto ma tego uczyć?

Niestety, wygląda na to, że sektor finansowy jest mało zainteresowany edukacją finansową społeczeństwa. Oceniając po wielkości dotychczasowego zaangażowania finansowego w działalność edukacyjną, wydaje się, że banki i instytucje finansowe wolą raczej wspierać finansowo kulturę i sport, a edukacja finansowa nie jest atrakcyjna dla budowy marki instytucji finansowej i nie pozwala się dobrze pozycjonować na rynku. Jeśli nawet już takie działania są podejmowane, programy są ściśle powiązane z celami marketingowymi danej instytucji. Wyjątki wśród instytucji finansowych, gdy przy różnych projektach nastąpiło oderwanie edukacji od marketingu danej instytucji, można w Polsce policzyć na palcach. Inwestycja w edukację ma się przecież wymiernie opłacać finansowo. Zauważalne jest coraz ściślejsze powiązanie z produktami bankowymi – przykładowo popularne stają się karty prepaidowe (danego banku oczywiście), które rozdawane są uczniom w szkołach i pełnią rolę kluczy umożliwiających dostęp do szkoły i jej infrastruktury. Tylko mały krok dzieli takie programy od działalności sprzedażowej (w kilku instytucjach niestety nastąpiło przekroczenie tej granicy, co na szczęście wytknęły media). Takie podejście z edukacją finansową nie ma wiele wspólnego. Potrzebujemy poważniejszego podejścia sektora finansowego do edukacji finansowej.

Inny paradoks – wygląda na to, że instytucje sektora finansowego nawet wspólnie nie chcą podejmować się organizacji wspólnych inicjatyw podnoszących poziom kompetencji finansowych społeczeństwa. Wśród instytucji finansowych istnieje nieukrywana obawa, że wspólna akcja się nie opłaca, gdyż przyciągnęłaby tylko konsumentów do największych graczy na rynku, a reszta instytucji by na takich działaniach straciła. Niewielkie inicjatywy próbuje w imieniu sektora bankowego podejmować Związek Banków Polskich, ale to za mało.

Edukacja finansowa powinna być obecna w systemie kształcenia już od szkoły podstawowej. Z każdym kolejnym rokiem nauki powinna być rozwijana w podejściu możliwie najbardziej praktycznym. Jednak w systemie kształcenia nie ma takiego przedmiotu, a akcenty na finanse osobiste są postawione zbyt delikatne. Podstawa programowa stwarza pewne możliwości prowadzenia zajęć o tematyce finansowej, np. na lekcjach matematyki – obliczanie odsetek od kredytów, wiedzy o społeczeństwie w gimnazjum (w ramach bloków Gospodarstwo domowe oraz Pieniądz i banki) oraz podstaw przedsiębiorczości (blok Instytucje rynkowe), ale już o ryzyku, rozumieniu umów finansowych, nie ma prawie nic. W praktyce szkolnej następuje przeładowanie teorią, także w zagadnieniach ekonomiczno-finansowych. Nauczyciele mają ograniczoną wiedzę na temat rynku finansowego, stąd tematyka finansów osobistych jest omawiana często w oderwaniu od istniejących na rynku produktów i rozwiązań. Jakiekolwiek wykorzystanie istniejących w obiegu dokumentów i formularzy danego banku niesie zaraz za sobą ryzyko, że ktoś ze szkoły lub rodzice zarzucą nauczycielowi ukrytą działalność marketingową. Oczywiście, kompetencje finansowe wiążą się przede wszystkim z umiejętnościami praktycznymi. Wiedza nabywana w szkołach może okazać się mało przydatna - uczniowie opuszczają szkołę nie dysponując solidnymi podstawami wiedzy o budżecie domowym, oszczędzaniu i inwestowaniu, ryzyku czy zarządzaniu długiem.

W szkole za mało jest praktyki z życia wziętej, powiązania edukacji z sytuacjami życiowymi, w których prędzej czy później znajdą się uczniowie i absolwenci szkół jako konsumenci finansowi.

Wcale nie lepiej jest na poziomie szkół wyższych. W ramach uczelni ekonomicznych są niekiedy prowadzone zajęcia (obowiązkowe lub fakultatywne) dotyczące budżetu domowego, oszczędzania, inwestowania i innych zagadnień, które młody człowiek powinien znać na początku swojego dorosłego życia. Tu także są to zajęcia dość teoretyczne. Ale przynajmniej są. Znacznie gorzej jest na pozostałych uczelniach, nieekonomicznych. Studenci z reguły nie mają możliwości uzupełniania takiej wiedzy podczas studiów, a na rynku finansowym już zaczynają podejmować poważne decyzje (np. odnośnie finansowania studiów, kredytów na zakup samochodów itp.). Na etapie studiów wyższych rekomendowane byłoby opracowanie ogólnodostępnych programów nauczania lub przynajmniej kursów e-learningowych, podczas których studenci mogliby uzupełnić wiedzę na temat świata pieniądza oraz rozwinąć umiejętności, które pozwolą im być bardziej świadomymi konsumentami finansowymi. Powinny one zawierać możliwie dużo odniesień do funkcjonujących na rynku produktów finansowych, choć oczywiście neutralność powinna być zachowana, aby nie faworyzować żadnej z instytucji finansowych.

Wiedzę finansową i ekonomiczną czerpiemy dziś w pierwszej kolejności z mediów i internetu. W sieci znajdziemy co najmniej kilkanaście dużych serwisów poruszających tematykę finansową, a w nich także kursy e-learningowe czy gry symulacyjne. Niezwykłą popularnością cieszą się też blogi poświęcone finansom osobistym. W blogu „Subiektywnie o finansach” Maciej Samcik, dziennikarz ekonomiczny Gazety Wyborczej, pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Średniorocznie liczba miesięcznych odwiedzin wynosi ponad 350 tys., to już wynik porównywalny z solidnymi mediami na rynku polskim. Równie popularny jest blog „Jak oszczędzać pieniądze?” prowadzony przez Michała Szafrańskiego, w którym dzieli się on ze swoimi czytelnikami różnymi strategiami zarządzania finansami osobistymi. Wydaje się, że popularność form blogowych będzie jeszcze nabierała na znaczeniu. Pozwala bowiem na szybki komentarz do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości finansowej, a publikowane treści często przyczyniają się do rozwiązywania konkretnych problemów, z którymi na co dzień mierzą się konsumenci finansowi.

Wyniki dostępnych badań stanu edukacji finansowej, realizowanych na zlecenie różnych podmiotów sektora finansowego, nie pozostawiają złudzeń. Polacy reprezentują raczej dość niski poziom wiedzy finansowej i często mają problemy z gospodarowaniem pieniędzmi, w tym z zarządzaniem długami. Nie oszczędzamy regularnie, nie planujemy wydatków, mało kto buduje własny kapitał na przyszłość, potrafią nas łatwo skusić reklamy zawierające „magiczne” procenty (mamy trudności z czytaniem i rozumieniem umów i warunków).

Mówiąc językiem ekonomicznym, popyt na edukację finansową w Polsce jest duży, ale podaż jest wyraźnie niedopasowana. Jak możemy zmienić ten stan?

Postulaty:

1) Rząd, we współpracy z instytucjami sektora finansowego oraz organizacjami konsumenckimi, powinien opracować i wdrożyć Narodową Strategię Edukacji Finansowej (NSEF), która określiłaby cele, standardy i ramy działań z zakresu edukacji finansowej i przyczyniła się do zwiększenia poziomu ochrony konsumenta finansowego w Polsce. Przy opracowaniu takiego dokumentu i na etapie wdrażania byłoby wskazane skorzystanie z doświadczeń międzynarodowych, w tym ze sprawdzonych koncepcji oraz dobrych praktyk działań.

2) Instytucje wdrażające NSEF powinny prowadzić w sposób ciągły działania informacyjne i badawcze, których celem byłaby analiza poziomu świadomości i wiedzy finansowej konsumentów oraz rekomendowanie działań zwiększających poziom kompetencji finansowych i przeciwdziałających wykluczeniu finansowemu. Dane pochodzące z badań mogłyby stanowić punkt odniesienia i listę priorytetów dla podmiotów podejmujących się działań edukacyjnych w tym obszarze.

3) Dla organizacji konsumenckich i pozarządowych należałoby zapewnić ramy finansowe NSEF na podejmowanie działań edukacji finansowej społeczeństwa. Środki takie mogłyby pochodzić z budżetu państwa i z instytucji sektora finansowego. Programy finansowane z takich środków podlegałyby ewaluacji pod kątem zgodności z celami i standardami NSEF, jak i skuteczności świadczonych usług edukacyjnych.

4) Instytucje wdrażające NSEF powinny koordynować działania edukacyjne podejmowane na terenie kraju tak, aby wiedza finansowa i informacja na temat produktów finansowych docierała równomiernie do wszystkich regionów. Podmioty realizujące działania z zakresu edukacji finansowej powinny regularnie wymieniać się informacjami i doświadczeniami w celu zwiększenia efektywności edukacji finansowej społeczeństwa. Wszelkie materiały i opracowania sfinansowane ze środków NSEF powinny być upowszechniane na wolnej licencji (np. Creative Commons CC-BY-SA).

5) Wiedza z zakresu finansów przekazywana konsumentom przez instytucje finansowe powinna być udostępniana w sposób uczciwy, przejrzysty i bezstronny, czyli bez elementów promowania danej marki czy instytucji. Konsumenci powinni mieć zapewniony łatwy dostęp do bezpłatnych, rzetelnych, bezstronnych i merytorycznych zasobów edukacyjnych we wszystkich instytucjach i placówkach sektora finansowego w formie materiałów drukowanych lub w wersji online.

6) Edukacja finansowa powinna być ściśle powiązana z praktycznymi problemami konsumentów i jeżeli to możliwe, powinna towarzyszyć ich decyzjom finansowym i zakupowym. Pracownicy instytucji finansowych pracujący z konsumentami finansowymi mieliby obowiązek bezstronnego i rzetelnego tłumaczenia zasad działania produktów finansowych ze szczególnym uwzględnieniem elementów zwiększających ryzyko potencjalnych kosztów i strat finansowych.

7) Edukacja finansowa w większym stopniu niż obecnie powinna zostać włączona w programy kształcenia ogólnego, zarówno na poziomie szkolnictwa powszechnego, jak i uczelni wyższych. Podstawa programowa kształcenia ogólnego w szkołach powinna być poddana ocenie i ew. zmianom pod kątem wprowadzenia elementów edukacji finansowej w zakresie szerszym niż obecnie. Do rozważenia i konsultacji z Ministerstwem Edukacji Narodowej jest, czy zmiany te miałyby charakter uzupełniający w katalogu obecnych w podstawie programowej przedmiotów, czy też zakładałyby pojawienie się nowego przedmiotu obowiązkowego lub fakultatywnego.

8) Zakres prowadzonych działań edukacyjnych powinien w sposób klarowny wprowadzać podział na dwa poziomy wiedzy finansowej: podstawowy i zaawansowany. W tym pierwszym edukacja finansowa powinna koncentrować się na podstawowych i popularnych zagadnieniach, takich jak: zarządzanie budżetem domowym, podstawowe mechanizmy i formy oszczędzania, wydatki i zadłużanie się, inwestycje o niskim i średnim stopniu ryzyka, ubezpieczenia, emerytury. Celem NSEF powinno być przede wszystkim zwiększanie poziomu świadomości i wiedzy finansowej konsumentów na tym poziomie.


Odpowiedź wonga.com Opublikowany: Kategorie edukacja finansowa FinTech Wonga wonga.com Kapitalni.org